Czytam książki Paulo Coelho i nie wstydzę się do tego przyznać

Cześć, mam na imię Agnieszka i czytam książki Paulo Coelho. Nie wstydzę się do tego przyznać i jest mi z tym dobrze.

Jestem przekonana o tym, że zajrzałeś do tego wpisu bo chcesz się ponabijać z blogerki której wydaje się, że jest taka uduchowiona bo czyta Coelho, który jak „wiadomo” jest dnem i totalnym chłamem w świecie literatury, ALBO! Sam czytasz książki tego autora, ale wstydzisz się do tego przyznać, bo przecież środowisko książkoholików Cię zje.

Mówi się, że historie tworzone przez brazylijskiego pisarza to napompowane pseudofilozoficzne wywody, które po głębszym przeanalizowaniu, zupełnie jak wydmuszka, okazują się puste w środku. Mówi się, że Coelho jest w stanie zrobić z igły widły, z czynności dnia codziennego stworzyć wyjątkowo poetycką rzeczywistość, wykreować myśl głęboką niczym studnia bez dna tam, gdzie trudno się jej doszukiwać. Tak się mówi.

Zanim wymierzysz w stronę pisarza i moją przy okazji działo, zastanów się dobrze, ile jego książek przeczytałeś od deski do deski? Jedną? Dobrze! Nie spodobała Ci się? Świetnie! Uznaję Twoja opinię jako wartościową, ponieważ przeczytałeś całą, jedną książkę Coelho, która zupełnie nie pasowała do Twojego gusty literackiego, w związku z czym stwierdzasz „Paulo jest do dupy”. Masz prawo.

Istnieje również ogromne prawdopodobieństwo, że nie miałeś w rękach ani jednego tytułu który wyszedł spod pióra pisarza, a swoją krytyczną opinię opierasz na fali memów zalewających internet, takich jak ten ciut wyżej i niżej. Jeśli tak jest to nie jestem w stanie uszanować Twojej opini, ponieważ jest ona pozbawiona sensu i podstaw.

Paulo Coelho poznałam mając lat kilkanaście. Pierwszym tytułem tego autora jaki dorwałam był „Alchemik” i choć dziś już nie wiele pamiętam z tej książki, to wiem, że po jej przeczytaniu sięgnęłam po kolejne jego dzieła i tym sposobem przeczytałam ich 11. Do tego tematu wrócimy za chwilkę.

Jednym z zarzutów kierowanym do autora jest ten dotyczący stylu. Jest zbyt prosty, zbyt dosłowny (tak twierdzi Wikipedia)

Zastanówmy się więc o czym Ty, drogi czytelniku myślisz w ciągu dnia, co zaprząta Twój umysł, na co poświęcasz swoją energię.

-Co zrobić na obiad?

-Czy muszę już dzisiaj wstawić pranie, czy może nic się nie stanie jeśli przełożę to na jutro?

-Ciekawe, czy w Biedronce są jeszcze udka z kurczaka w przecenie? Jaka ma być pogoda w tym tygodniu?

-Zapłaciłam rachunek za prąd?

Tak, tak wyglądają Twoje myśli dnia codziennego, nie wspomnę o rozmowach z sąsiadami lub członkami rodziny, które w dużej mierze, ograniczają się zapewne do omawiania postępów Waszych dzieci w wyklejaniu obrazków w przedszkolu.

Styl Coelho jest zbyt prosty? Naprawdę? Serio?

Wiem! Zdaję sobie sprawę z tego, że są ludzie, którzy po całym dniu myślenia o bzdurach i rozmawiania o pierdołach chcą wziąć do ręki „Ulissesa” lub reportaż z Wydawnictwa Czarne i zagłębić się w poważnej literaturze, dać swojemu umysłowi prawdziwy intelektualny wycisk. Są jednak też tacy, którzy chcą zatopić się w historii, która jest bliska ich życiu, która mówi o cierpieniu, miłości, samotności, o wierze. Mówi o tym w sposób przystępny i zrozumiały, zostawiając po sobie ślad i skłaniając do przemyśleń.

Spośród 11 książek autorstwa Coelho w mojej pamięci najmocniej utkwiły dwie, do których z wielką chęcią wracam.

Jedna z nich to „Weronika postanawia umrzeć” – historia dziewczyny, która po nieudanej próbie samobójczej trafia do szpitala dla psychicznie i nerwowo chorych. Książka okazała się dla mnie wstrząsająca i spowodowała u mnie dosyć duże załamanie kiedy czytałam ją mając lat 14, kiedy jednak wróciłam do niej mając lat 20 parę okazała się opowieścią pełną nadziei. Ciekawostka o której możesz nie wiedzieć – Paulo Coelho trzykrotnie umieszczany był w szpitalu psychiatrycznym przez swoich rodziców, a powodem tego był fakt, że wbrew ich woli nie chciał zostać inżynierem.

Druga z tych najważniejszych dla mnie pozycji to „11 minut”. Tak, ta o dziwce. Czytałam ją mając lat kilkanaście i nie potrafiłam jej wtedy zrozumieć, przebrnęłam przez nią, ale zupełnie mim się nie spodobała. Po kilkunastu latach, kiedy przeżyłam w swoim życiu osobistym i uczuciowym bardzo wiele, sięgnęłam do niej po kolejny raz i pokochałam ją całym sercem.

Kilka cytatów:

„…bo człowiek może wytrzymać tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności.”  Oczywista oczywistość, a jednak… gdyby nie napisał tego Coelho świat piałby z zachwytu.

„Bądźcie szaleni, ale zachowujcie się jak normalni ludzie. Podejmijcie ryzyko bycia odmiennymi, ale nauczcie się to robić, nie zwracając na siebie uwagi. A teraz skupcie się na tej róży i pozwólcie, by objawiło się wasze prawdziwe JA.
– Co to jest prawdziwe JA?
– To kim jesteś, a nie to, co z ciebie uczyniono.”  Polecam w tym miejscu powrócić do lektury „Małego Księcia”.

„Kiedy nie miałam już nic do stracenia, dostałam wszystko. Kiedy o sobie zapomniałam, odnalazłam samą siebie. Kiedy poznałam upokorzenie i całkowitą uległość, stałam się wolna.” 

„Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę” 

„Świadomość śmierci pobudza do życia.”

„Kiedy miała piętnaście lat, umiała już całować z otwartymi ustami i wiedziała, że miłość jest głównie źródłem cierpienia.”

„Co sprawia, że człowiek zaczyna nienawidzić sam siebie? Może tchórzostwo. Albo nieodłączny strach przed popełnianiem błędów, przed robieniem nie tego, czego inni oczekują.” 

„Jako nastolatka sądziła, że jeszcze zbyt wcześnie, by wybierać. Jako młoda kobieta była przekonana, że już zbyt późno, by cokolwiek zmienić”

„Zawsze trzeba wiedzieć, kiedy kończy się jakiś etap w życiu. Jeśli uparcie chcemy w nim trwać dłużej niż to konieczne tracimy radość i sens tego, co przed nami.”

„Szaleństwo to niemożność przekazania swoich myśli. Trochę tak, jakbyś znalazła się w obcym kraju – widzisz wszystko, pojmujesz, co się wokół ciebie dzieje, ale nie potrafisz się porozumieć i uzyskać znikąd pomocy, bo nie mówisz językami tubylców. […] Bo wszyscy, w taki czy inny sposób, jesteśmy szaleni”

Mogę sypać cytatami z książek przez cały wpis, ale nie o to chodzi.

Jeśli powiesz mi, że żaden z przytoczonych przeze mnie fragmentów nie ma sensu, że to dyrdymały to nie zgodzę się z Tobą i odeślę Cie do przeczytania całej historii, do poznania pełnego kontekstu.

Nie opowiadaj mi, że Coelho to dno, nie mów mi, że jego historie są płytkie i mało ambitne. Nie próbuj mnie przekonać, że czytanie tego autora to wstyd i hańba i że lepiej nie przyznawać się do tego głośno. Opowiedz mi lepiej o swoich górnolotnych rozmowach z sąsiadką pod blokiem. 

Na zakończenie. Jedna z użytkowniczek grupy książkowej na Facebooku napisała tak: „ Ale morał z „11 minut” to jakaś kpina: „Jak Cię kocha to będzie Cię … dłużej niż 11 minut.” No piękne, naprawdę”. Naprawdę? Tyle wyciągnęłaś z tej książki? Taki morał z niej wyniosłaś?

Teraz chyba już wiem w czym tkwi problem. To nie Coelho pisze zbyt prosto i płytko, to ludzie patrzą na wszystko zbyt powierzchownie, to jednak żadna nowość.

 

 

Aga
Witaj! Mam na imię Agnieszka, z zawodu jestem pielęgniarką, a moją największą pasją w życiu są książki. Jestem w stanie zakochać się w każdym gatunku literackim, dlatego też nie mam ulubionego nurtu, czytam dużo, dla przyjemności i z wielką radością. Na blogu przedstawiam Ci subiektywne spojrzenie na poszczególne tytuły, licząc na Twoje zainteresowanie i ciekawą dyskusję. Pozdrawiam!
  • Kiedy byłam w gimnazjum, Coehlo był niesamowicie modny. Kupowała to moja mama – wymagająca czytelniczka, polecała go szkolna polonistka. Za jej namową przeczytałam „Alchemika” i przeżyłam zawód. Ale potem przeczytałam jeszcze kilka książek tego autora i uważam, że „Weronika…” jest bardzo dobrą powieścią. Reszta mnie nie porwała. Wtedy świat Coelho był czymś zupełnie nowym, nareszcie ktoś pisał otwarcie o poszukiwaniu duchowości. A potem przyszły memy i młodsze ode mnie pokolenie, które na drugie imię ma „cynizm”, choć nie do końca rozumie, co to znaczy. Za to czyta (jeśli w ogóle) młodzieżówki, których same tytuły są bardziej pretensjonalne niż niejeden cytat z Coelho. Taka kolej rzeczy 😉

  • Ja przeczytałam większość książek Paulo Coehlo, mam nawet klika pozycji i również się tego nie wstydzę. Gdy byłam w liceum bardzo chętnie sięgałam po jego książki i była nas spora grupka (internety jeszcze raczkowały, połączenie się modemem trwało wieki, nie mówiąc o blogach czy forach dyskusyjnych;)), w której wymienialiśmy się opiniami, książkami itd. Mam duży sentyment do tego autora i choć może nie jestem na bieżąco, to uważam to całe „przypinanie łatki” do jego twórczości za chęć bycia modnym.

  • Hania Zarówna

    Myślę, że problem nie dotyczy tylko tego autora. Zawsze gdy traktuje się tekst powierzchownie i pobieżnie- wątpię, żeby najbardziej zapaleni dyskutanci faktycznie mieli rozległe pojęcie o temacie- można uznać, że to wydmuszka. Kiedy ja przytaczam cytaty z Montgomery, też często słyszę: a to ta od „Ani z Zielonego Wzgórza”! To sentymentalne, natchnione, puste frazesy. Jeśli ktoś się zatrzymał na pierwszym tomie Ani, i nigdy nie widział innej książki Montgomery, nie powinien się wypowiadać:). Podobnie jest z prozą Coelho, ale z pseudoznawcami nie wygrasz:P

  • Przeczytałam trzy jego książki, z tym że od deski do deski przebrnęłam tylko przez jedną. Jakoś nie podpasowało mi u niego filozoficzne przeładowanie. Nie lubię takiej literatury, więc po nią nie sięgam, ale wiem, że nie lubię, bo spróbowałam, tak jak Nicholasa Sparksa, którego wręcz nie znoszę.
    A jeśli chodzi o lubienie czegoś powszechnie nielubianego, to całkiem przepadałam swego czasu za Zmierzchem (jak już pomijałam rozterki wewnętrzne Belli). Ale jakąś ogromną fanką nie byłam nigdy.

  • Agnieszko! Jak ty dobrze wiesz co ja myślę 😉
    Sto lat temu, gdy byłam bardzo młoda sięgnęłam po swoją pierwszą książkę Coelho – Alchemika i przepadłam. Prawdopodobnie w tej chwili nie wymieniłabym go jako jednego z moich ulubionych autorów ale był czas, że na mojej półce stały wszystkie jego dzieła. Teraz, jakieś 14 lat później dalej uważam, że Alchemik jest świetną książką i jeśli ktoś chce wyciągnąć z niej coś dla siebie to doskonale sobie da radę. 11 minut, Weronika postanawia umrzeć, Zahir? Na prawdę dobre książki. Nie jestem fanką filozoficznych rozważań czy książek w której bohater co chwilę odnosi się do religii ale wyciągałam z jego książek to co do mnie przemawiało i bardzo dobrze wspominam moją przygodę z Coelho 🙂

    moim ulubionym cytatem jest zdecydowanie ten z 11 minut:
    „Kiedy nie miałam już nic do stracenia, dostałam wszystko. Kiedy o sobie zapomniałam, odnalazłam samą siebie. Kiedy poznałam upokorzenie i całkowitą uległość, stałam się wolna.”

    był moment w moim nastoletnim życiu, że bardzo mi pomógł 🙂