„Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki” Colson Whitehead + KONKURS z Woblinkiem

Każdy zainteresowany literaturą wie, że Colson Whitehead otrzymał w tym roku Nagrodę Pulitzera za swoją szóstą powieść pt. „Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki”. Zapraszam do zapoznania się z moim spojrzeniem na ten tytuł.

 

„Amerykańska specyfika polegała na tym, że ludzie też są rzeczami. Starca który nie przetrwa podróży przez ocean, lepiej się pozbyć, by ograniczyć straty”

 

Literatura abolicjonistyczna od zawsze mnie pociągała, jednocześnie wywołując moje przerażenie. To ta sama sytuacja jak w przypadku literatury obozowej – czuję do niej ogromną fascynację jednocześnie bojąc się tego o czym czytam.

Niewolnictwo w Stanach Zjednoczonych to jedna z największych skaz na historii tego kraju, to jątrząca się się rana która prawdopodobnie nigdy się nie zagoi, to plama na honorze amerykańskiego narodu, to potworna zbrodnia której nie da się wymazać z ludzkiej świadomości i z kart historii. Obywatele Ameryki coraz częściej i chętniej rozprawiają się z tym trudnym tematem za pomocą szeroko rozumianej sztuki. Mamy uhonorowany Oscarem film „Zniewolony. 12 years a slave” (na podstawie autobiograficznej książki Solomona Northupa o tym samym tytule.) , mamy doskonały film Quentina Tarantino „Django” , właśnie otrzymaliśmy kolejną perełkę, czyli „Kolej podziemną”.

Na portalu Lubimy Czytać spotkamy się z opinią jednej z użytkowniczek, która w moim przekonaniu jest dobrym punktem wyjścia do dyskusji o książce Whiteheada. Z wypowiedzi czytelniczki, dowiadujemy się, że „nie sposób się wzruszyć ani zadumać nad losem tysięcy niewolników”*. Absolutnie się z tym nie zgodzę.

Historia Cory, która już w momencie przyjścia na świat otrzymuje status niewolnicy, która z chwilą wydania pierwszego krzyku staje się czyjąś własnością, która od urodzenia  traktowana jest jak przedmiot, nie może nie wzruszyć. To historia przepełniona cierpieniem. Kto nie uroni łzy czytając o czarnoskórym mężczyźnie wyrwanym ze swej ojczyzny, który usilnie stara się nauczyć języka swoich oprawców, ten może uznać, że nie ma serca.

„Jeśli byłeś rzeczą – wozem albo koniem, albo niewolnikiem – twoja wartość określała twoje perspektywy”

 

 

Dalej z recenzji zamieszczonej na portalu LC dowiadujemy się, że „To co u innych jest opisane z żarem,zaangażowaniem i sugestywnie ,u Colsona Whiteheada daje wrażenie spłycenia tematu”*. Tutaj, mam ochotę na całe gardło wykrzyczeć „Nie! Nie! Nie! Nie zgadzam się!” Jedno jest pewne, u Whiteheada pola bawełny nie spływają rzeką krwi, niewolnicy nie są chłostani na każdym kroku, kobiety nie są gwałcone przy każdej nadarzającej się sposobności. Tutaj mamy JEDNĄ chłostę, JEDEN gwałt, JEDEN strumień krwi płynący przez pole białego złota – tyle wystarczy, by wzbudzić w czytelniku przerażenie, smutek i bunt.

W tej książce, najistotniejszą rolę odgrywają przemyślenia bohaterów, ich sposób widzenia świata i życia. Tutaj liczy się, to co nie widoczne na pierwszy rzut oka. Whitehead pokazał, że nie trzeba dosłownie zakuwać ludzi w kajdany, że nie potrzebne są rozwlekłe opisy ludzkiego okrucieństwa i tyranii, żeby ukazać ogrom cierpienia i niesprawiedliwości jaka przypadła w udziale czarnym obywatelom Ameryki.

„Kiedy czarna krew to waluta, wprawny biznesmen wie, że trzeba otworzyć żyłę”

 

W moim przekonaniu „Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki” to książka, którą przeczytać warto, powiedziałabym nawet że trzeba. Być może, w historii literatury powstały lepsze tytuły traktujące o abolicjonizmie, niewolnictwie, nierówności ras, walce o życie, godność i prawo do decydowania o własnej osobie – z pewnością takie tytuły istnieją, ale to nic. Nawet jeśli tak jest, to mimo wszystko warto sięgnąć po historię Cory i jej ucieczki z plantacji Randallów. Warto przeczytać o jej sile, o nieustającej gonitwie, o życiu w ciągłym strachu.

Jak mówi sam autor, książka powstała na skutek „głupkowanego pomysłu” – Kolej Podziemną, czyli organizację zajmującą się pomocą niewolnikom w ucieczce z południa na północ Stanów Zjednoczonych, potraktować literalnie – utworzyć sieć połączeń kolejowych po której uciekinierzy będą przemieszczać się pociągiem. Brzmi absurdalnie, ale z tego nie do końca poważnego pomysłu wyszła absolutnie poważna książka, obok której nie da się przejść obojętnie.

 

„… A potem zawsze – okrzyk zarządcy, wezwanie do pracy, cień pana, przypomnienie, że człowiekiem jest się tylko przez ulotny moment w oceanie wiecznej niewoli”

 

Odważę się i powiem, że w moim przekonaniu właśnie TAK robi się dobrą literaturę, właśnie TAK mówi się o rzeczach najważniejszych i TAK porusza się czytelnika. Jestem zachwycona tą książką i ze szczerego serca polecam ją każdemu.

A teraz! Coś dla Was!

[KONKURS] 

Księgarnia internetowa Woblink  przygotowała dla Was JEDEN egzemplarz tej niesamowitej książki w formie E-BOOKA oczywiście. Aby zdobyć tą wspaniałą nagrodę należy pod tym wpisem odpowiedzieć na pytanie:

„Wolnośc – czym jest dla Ciebie? Co rozumiesz pod jej pojęciem?” 

Zachęcam Was do udzielania szczerych odpowiedzi, warto dać z siebie wszystko i cieszyć się książką która zdobyła Pulitzera.

Konkurs trwa od dzisiaj tj. niedzieli 25.06.2017 do dnia 8.07.2017 do godziny 15.00.

Powodzenia!

* Cytaty pochodzą z portalu Lubimy Czytać z recenzji użytkowniczki BagatElka do której link podaję tutaj.

Aga
Witaj! Mam na imię Agnieszka, z zawodu jestem pielęgniarką, a moją największą pasją w życiu są książki. Jestem w stanie zakochać się w każdym gatunku literackim, dlatego też nie mam ulubionego nurtu, czytam dużo, dla przyjemności i z wielką radością. Na blogu przedstawiam Ci subiektywne spojrzenie na poszczególne tytuły, licząc na Twoje zainteresowanie i ciekawą dyskusję. Pozdrawiam!
  • A mnie z literatura dotyczące niewolnictwa w ogóle nie interesuje, podobnie zresztą jak i obozowa. A wolność to coś czego szukamy przez większość czasu a jak już znajdziemy to nie wiemy, co z nią zrobić.

  • Paweł Bogdanowicz

    Recenzja na medal, chętnie zainteresuję się tematem 🙂

  • Jejku, cóż za książka! Sam opis mnie poruszył… A kiedy czuję się wolna? Kiedy stanę na Orłowskim klifie a przede mną widzę morze, czuję jego zapach, a wiatr delikatnie muska moje włosy… Wolność to także bycie w lesie, słuchanie śpiewu ptaków i kroków przebiegających w pobliżu jeleni oraz podjadanie w tym czasie malin i jagód prosto z krzaka… Wolność dla mnie to chwile beztroski, zabawy, kiedy zapominam o codziennych obowiązkach, to zabawa, radość i poczucie, że nic ani nikt mnie nie ogranicza, to wiara, że mogę zrobić wszystko 🙂

  • sprochniala

    Temat niewolnictwa poruszany był w literaturze już niejednokrotnie. Nie jest to moja ulubiona tematyka, jednak według mnie każdy powinien sięgnąć po taką książkę choć raz. Twoja recenzja bardzo zachęciła mnie do lektury tej książki! Z pewnością w przyszłości po nią sięgnę.

  • Książka porusza bardzo trudną tematykę, ale chętnie się z nią zapoznam. Co do wolności… Jestem wolna kiedy chodzę boso po łące albo idę do lasu, albo chodzę po górach i nie zabieram ze sobą telefonu ani komputera, żeby Wielki Brat mnie nie podglądał 🙂

  • Wolność… To przede wszystkim brak opresji, zwłaszcza instytucjonalnej, przemocy państwa. Trzeba jednak pamiętać o odpowiedzialności, którą trzeba wziąć na siebie wraz z konsekwencjami decyzji, czyli używania tej wolności

  • Wolność jest jak powietrze. O tym, jak bardzo jest dla nas ważna, dowiadujemy się dopiero wtedy, kiedy zaczyna nam jej brakować. Wtedy zaczynamy się dusić. Czasami tracimy wolność niepostrzeżenie. W powietrzu zaczyna się pojawiać coraz więcej zanieczyszczeń. Początkowo tego nie zauważamy, ale pewnego dnia budzimy się z astmą, która coraz bardziej krępuje ruchy.

  • Madzia Sanchez

    Super recenzja. Wolność jest wtedy, kiedy ogranicza mnie jedynie sumienie i rozsądek 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Mnie też taka literatura z niewiadomych przyczyn bardzo pociąga, już od czasów gimnazjalno-licealnych. „Zabić drozda”, „Chata wuja Toma” , „Służące” czy „Czarne skrzydła” – to pozycje, które mogłabym czytać wciąż od nowa, nigdy chyba nie mając ich dość. Tej książki jeszcze nie czytałam, ale bardzo chętnie bym ją przygarnęła – także bardzo dziękuję za cynk o jej istnieniu 🙂

  • Będziemy o niej rozmawiać na klubie książki 🙂 Bardzo jestem ciekawa tej dyskusji!

  • skojarzyła mi się z ukochanymi Gronami gniewu <3 pozdrawiam 🙂

  • Mariola

    Choć możemy mieć tylko jej namiastkę, warto ku niej dążyć. Wolność. Dla mnie to zrzucenie pęt autorytetów, takich jak religie czy ideologie, ale także swoich wewnętrznych ograniczeń – pragnień i uwarunkowań, które nami kierują. To poskładanie siebie z fragmentarycznych części, którymi jesteśmy, w jedną świadomość. Wolność to poczucie, które towarzyszy świeżym umysłom, gotowym na przyjęcie nowego, nie rozpamiętującym przeszłości, nie szukającym pocieszenia w przyszłości. To trwanie tu i teraz, samotnie, starając się zrozumieć…