„Roland” tom I cyklu „Mroczna Wieża” – Stephen King

Jeśli widząc tytuł tego wpisu poczułeś, że nie jest on skierowany do Ciebie, bo przecież nie lubisz Kinga i za żadne skarby świata nie zainteresuje Cię książka tego autora, to znaczy, że właśnie do CIEBIE kieruję swoje słowa i zmyślą o TOBIE stworzyłam ten wpis. Sprawdź to!

Nie jest tajemnicą, że King mówiąc delikatnie, nie należy do grona moich ulubieńców. Udało mi się przeczytać chyba tylko dwie jego książki, które podobały mi się, ale nie zachwyciły mnie. Każda kolejna próba bliższego poznania dzieł autora kończyła się fiaskiem, uznałam więc, że nie dane mi jest zostać fanką Króla. Już prawie, prawie, spisałam go na straty, kiedy w kinach pojawił się film na podstawie jednej z jego najsłynniejszych książek, a w zasadzie cyklu książek.

„Mroczna Wieża” to siedmiotomowy cykl pisany w latach 1970 – 2012 (!) jak więc widać, Stephen King poświęcił na jego stworzenie kawał swojego życia. Tom pierwszy – „Roland” wpadł w moje ręce nie za sprawą filmu, którego nie widziałam i zobaczyć nie chcę, a za sprawą opisu na który trafiłam. Przeczytałam go i wiedziałam, że muszę poznać tą książkę jak najszybciej.

Roland Deschain jest rewolwerowcem i kiedy czytacie to słowo przed oczami macie prawdopodobnie Clinta Eastwooda w jednym ze słynnych westernów Sergia Leone. Prawidłowo! To własnie postać Eastwooda z filmu „Dobry, zły i brzydki” posłużyła Kingowi jako wzór do stworzenia głównego bohatera cyklu „Mroczna Wieża”.

Jak podaje nam Wikipedia, „Mroczna Wieża” to połączenie fantasy, fantastyki naukowej, literatury grozy i westernu i Ty, drogi czytelniku myślisz sobie w tym momencie: „Oooo Matko Boska, Józefie Święty! Czy może być coś gorszego? Czy można stworzyć okropniejsze połączenie gatunków?” i ja, doskonale Cię rozumiem! Brzmi to fatalnie, brzmi to jak twór stworzony dla freaków, dla ludzi zakręconych na punkcie gier RPG, albo takich którzy przebierają się za zombie. Tak to brzmi. Ale!

Uwierz mi, że świat który stworzył tutaj King jest absolutnie fenomenalny! Cudownie wyważone klimaty grozy i westernu, doskonale prowadzona narracja, fantastycznie wykreowani bohaterowie i genialny klimat. Majstersztyk. Tak – mamy tu zombie, ale to nie są te zombie, które kojarzysz z Hollywoodzkich produkcji. Te zombie są inne, są bardziej przekonujące, bardziej realne. Tak, mamy tu wampiry (w wersji wydawniczej od 2003 roku wzwyż), ale to nie są te wampiry, które kojarzysz z filmów. Te wampiry są hipnotyzujące, seksowne, pociągające.

„Roland” przywodził mi na myśli książkę McCarthyego pt. „Droga” – ciągła wędrówka głównego bohatera poszukującego tytułowej Mrocznej Wieży, podążającego śladem Człowieka w Czerni. Wędrówka usłana cierpieniem, przywodząca na myśl wspomnienia z lepszych czasów, wędrówka w samotności – samotności której kres kładzie pojawienie się chłopca. Teraz podróżują razem, wielki człowiek z rewolwerami przytroczonymi do pasa, a obok niego chłopiec, bezbronne stworzenie. Relacja jaką wytworzył między tymi dwoma bohaterami autor jest oszałamiająca. To ogromna dawka uczuć i emocji trzymających w napięciu.

Jak powiedział Paweł z bloga Pożeracz Światów  – ” Ten cykl ma w sobie wszystko! King mógł napisać tylko to – i by wystarczyło.” i coś w tym jest. Choć jestem dopiero  w trakcie II tomu, przede mną więc jeszcze 5 kolejnych części, już czuję, że w „Mrocznej Wieży” odnajdę wszystko to, czego szukam w literaturze, a może nawet więcej. Poznam światy do tej pory mi nieznane i myślę że się w nich zakocham.

Nie bądź przerażony proszę, tym co mówi Ci Wikipedia, nie sugeruj się filmem, który z tego co słyszałam, nie ma nic wspólnego z książką i jest absolutną pomyłką. Nie obawiaj się, że nie dasz rady przebrnąć przez świat wymyślony przez Kinga, nie myśl o tym, że przecież nie lubisz grozy, fantastyki, a już całkiem to nie lubisz westernów. Nie patrz na to wszystko! Spróbuj! Spróbuj tak jak ja spróbowałam, a bardzo prawdopodobnym jest, że nie pożałujesz.

Ze szczerego serca polecam Ci wersję poprawioną, tą z 2003 roku w której znajdziesz wstęp napisany przez Stephena Kinga, wstęp który mocno mnie urzekł i dzięki któremu spojrzałam na autora nieco przychylniejszym okiem, oraz dodatkowe opowiadanie pt. „Siostrzyczki z Elurii” – genialne!

Daj znać, czy się skusiłeś.

Aga
Witaj! Mam na imię Agnieszka, z zawodu jestem pielęgniarką, a moją największą pasją w życiu są książki. Jestem w stanie zakochać się w każdym gatunku literackim, dlatego też nie mam ulubionego nurtu, czytam dużo, dla przyjemności i z wielką radością. Na blogu przedstawiam Ci subiektywne spojrzenie na poszczególne tytuły, licząc na Twoje zainteresowanie i ciekawą dyskusję. Pozdrawiam!
  • Ewelina Gry w Bibliotece

    Filmu nie znam, książki poznać nie chciałam, bo po dwóch tytułach Kinga nie miałam jakoś chęci na rozwijanie naszej znajomości. A tu bach, Twoja recenzja 🙂 Trochę mnie przeraża, że miałabym znowu wpakować sie w tak rozbudowaną serię, ale narobiłas mi ogromnego smaka i chyba spróbuję!

    • Szczerze przyznaję, że mnie również nieco przeraża rozpoczynanie tak obszernej serii, ale wychodzę z założenia, że czytać będę do momentu do którego mi się nie znudzi 🙂 Być może będzie to po 2 tomie, być może okaże się, że 7 części to zdecydowanie za mało i napiszę błagalnego maila do Kinga o napisanie jeszcze przynajmniej dwóch 😀

  • Jeszcze się do Kinga nie dobrałam. Nie wiem jakoś ostatnio wybieram dziwne książki 🙂 recenzja epicka!

  • Uwielbiam, ulegam i kolejny raz już będę tę przygodę przeżywać. 🙂
    Bookendorfina

  • Wiktoria Czechowska

    Pierwsze co zrobiłam po przeczytaniu to oczywiście sprawdziłam, czy mam to poprawione wydanie. Taka głupota, ale zasiałaś we mnie ziarno niepewności, czy aby na pewno nic mnie nie pominie!
    Kurcze, mam „Mroczną wieżę” dopiero przed sobą. Dopiero zaczęłam „Chemika” Pani Meyer, ale już nie mogę się doczekać spotkania z Kingiem!

    • Mam nadzieję, że świat Rolanda wciągnie Cię bez reszty 🙂 Udanej lektury 🙂

  • Gosia

    Bardzo lubię Stephena Kinga, ale na razie mam za sobą tylko „Misery” chciałabym przeczytać więcej jego pozycji.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie 🙂

    https://okularnicaczyta.blogspot.com/2017/08/przedpremierowa-recenzja-dan-sha-ri.html

  • Niestety Kinga tylko horrory czytałem a cykl Mrocznej Wierzy był gdzieś obok. Niedawno obejrzałem film (nie wiem jak odnosi się do książki) i bardzo ogólny konspekt mi się spodobał i zakupiłem od razu książkę i powoli zacznę przygodę 🙂

    • Koniecznie daj znać, czy wciągnęło Cię w świat Rolanda tak jak mnie 🙂 Jestem ciekawa Twojej opinii na temat książki po obejrzeniu filmu.

  • Na youtube ostatnio widziałam analizę literacką cyklu i padło tam stwierdzenie, że tak naprawdę w Mrocznej Wieży chodzi o walkę bohaterów z autorem książki, którą przegrywają, bo autor jest wszechmocny, choć nie nieomylny – i mimo tego, że bohaterowie domyślają się swojego losu i tak są na niego skazani. Brzmi jak opis każdej książki, bo zastosowałam sporo uproszczeń, ale analiza warta jest obejrzenia. W angielskojęzycznej wersji youtube’a można namierzyć, tytuł to chyba „What can the Dark tower teach us about…” albo coś podobnie brzmiącego. Teraz nie dam rady odgrzebać…