„Na Wodach Północy” Ian McGuire

Ian McGuire za swoją powieść „Na Wodach Północy” zdobył nagrodę Booker Prize, dzięki czemu o tytule stało się naprawdę głośno. Czy opowieść o morskiej wyprawie może zachwycić? Czy może zapaść w pamięć kobiecie? Dlaczego wspominam tutaj o płci i jakie ma ono znaczenie? Zapraszam do wpisu poświęconego książce McGuire’a.

W roku 1859 z Anglii w rejs wyrusza „Ochotnik” – statek wielorybniczy, którego celem podróży są dalekie Wody Północy. Wśród załogi marynarzy z większym lub mniejszym doświadczeniem , znalazł się wydalony z armii lekarz wojskowy – Patrick Sunmer, mający objąć stanowisko lekarza pokładowego. Sunmer upatruje w tej wyprawie ucieczki od zawiłej przeszłości, nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że to co spotka go na wzburzonych wodach Morza Arktycznego jest znacznie gorsze od niej. Rejs okaże się podróżą wprost do piekła, które zamarzło, a jednym z jego towarzyszy wyprawy okazuje się mordercą.

„Na Wodach Północy” to druga w moim życiu książka, której akcja w pełni rozgrywa się na morzu. Pierwszą z nich był słynny  „Terror”  Dana Simmonsa i przyznaję, że sięgając po książkę McGuire’a liczyłam na podobne emocje i wrażenia jakie towarzyszyły mi podczas lektury „Terroru” – dostałam porównywalnie dużo.

Czym zachwyca książka, która zdobyła jedną z najważniejszych literackich nagród? Swoją autentycznością. W tym miejscu mogę wyjaśnić moje nawiązanie do płci czytelnika, o której wspominałam we wstępie. Skąd bierze się ta autentyczność? Stąd, że autor opisując surowy i brutalny świat mężczyzn skazanych na siebie, nie próbując na siłę go upiększać.

Banda mężczyzn uwięzionych na statku śmierdzi i to jest fakt. Oni wręcz cuchną. Banda mężczyzn skazanych na siebie podczas morderczej wyprawy po wielorybi tłuszcz i niedźwiedzie skóry, posługuje się językiem wyciągniętym prosto z rynsztoka. Tak jest, „kurwy” pojawiają się tu co drugie słowo. McGuire nie próbuje tego ukrywać, nie stara się złagodzić rzeczywistości, która łagodna nie jest. To rzeczywistość przepełniona fekaliami, rybimi szczątkami, mrozem i głodem, a w środek tego wszystkiego zostaje wrzucony czytelnik i albo to zaakceptuje, albo jego przygoda na „Ochotniku” zakończy się jeszcze przed wypłynięciem z portu.

Gdy na statku dochodzi do aktów przemocy, które mają swój finał w morderstwie, akcja książki zaczyna gnać na łeb na szyję – czytając można dostać zadyszki. Niespodziewane i fantastyczne zwroty akcji sprawiają, że z wielkim trudem jest oderwać się od lektury. To co serwuje nam pisarz w powieści, to doświadczenie godne każdej poświęconej mu minuty.

 „Na Wodach Północy” to twarda, można by wręcz rzec że męska literatura, a jednak zachwyciła cała rzeszę kobiet na świecie. To wręcz perfekcyjnie usnuta opowieść o świecie tak odległym dla każdego z nas, która dzięki ogromnemu talentowi autora, pozwala nam być nie tylko świadkiem, ale wręcz czynnym uczestnikiem arktycznej wyprawy wielorybniczej z połowy XIX wieku.

Przerażająca, odrażająca, a jednocześnie fascynująca i do granic możliwości pociągająca powieść, która przyprawia o dreszcz i uczucie obrzydzenia, jednocześnie porywa niczym mordercze, morskie fale. Najgorszym momentem w całej tej książce, jest moment kiedy czyta się ostatnie zdanie, należy ją zamknąć i odłożyć na półkę. Ta historia pozostawia ślad w czytelniku, głęboki i dający o sobie znać niczym ślad harpuna…

Doskonała!

Aga
Witaj! Mam na imię Agnieszka, z zawodu jestem pielęgniarką, a moją największą pasją w życiu są książki. Jestem w stanie zakochać się w każdym gatunku literackim, dlatego też nie mam ulubionego nurtu, czytam dużo, dla przyjemności i z wielką radością. Na blogu przedstawiam Ci subiektywne spojrzenie na poszczególne tytuły, licząc na Twoje zainteresowanie i ciekawą dyskusję. Pozdrawiam!
  • Podsyciłaś tylko mój apetyt 🙂

  • Mam na czytniku i nie mogę się doczekać czytania, a tu King i jego „To” nie chce się odczepić! 🙂
    Ostatnio dużo pojawiło się na rynku książek, które opowiadają dziwne historie rozmaitych około polarnych wypraw. Ciekawe skąd akurat takie trendy. Ale „Terror” również mnie ciekawi.

    Natomiast „Na wodach północy” z tego, co wiem nie zdobyło Bookera, a jedynie było finalistą.

  • Magdalena Kostyra

    Zaciekawiłaś mnie. Nie wykluczone, że przeczytam:)

  • Women’s World

    Muszę przyznać, że jest jedna z lepszych recenzji jakie ostatnio przeczytałam. Jeżeli książka wciąga tak samo jak recenzja którą napisałaś – idę do księgarni 🙂

    • Bardzo Ci dziękuję za tak miłe słowa, jestem zaskoczona 🙂 Jeśli faktycznie pobiegniesz do księgarni będę najszczęśliwsza na świecie, w końcu po to właśnie mówi się o dobrych książkach. Nie ma nic lepszego niż sprawienie komuś radości doskonałą lekturą, a „Na Wodach Północy” napewno do takich się zalicza 🙂

  • ale opis, o panie! <3 Podzieliłam się Twoim wpisem ze znajomymi!

    • Bardzo Ci dziękuję 🙂 Cieszę się, że wpis przypadł Ci do gustu 🙂 <3

  • Opinia z nerwem! Ja się czaję na „Terror” (jak zwykle, pewnego dnia… ;)) , ale tu też zarzuciłaś na mnie haczyk (harpun? :))

    • „”Na Wodach Północy” może być wspaniałym preludium do „Terroru” Simmonsa 🙂

  • Książka, która mimo przerażającego i makabrycznego tonu fabuły, magnetycznie przyciąga, i to tak w bardzo dobrym stylu. 🙂
    Bookendorfina

  • z każdym kolejnym zdaniem Twojej recenzji byłam jeszcze bardziej na tak, więc dopisuję książkę do listy. pozdrawiam 🙂