„Smażone zielone pomidory” Fannie Flagg

„Smażone zielone pomidory” – światowy bestseller zekranizowany w 1991 roku, powieść ponadczasowa, wyjątkowa. Co takiego ma w sobie ta historia, co czyni ją inną niż wszystkie? Zapraszam do wpisu.

Był gorący, czerwcowy dzień, kiedy właśnie miałam sięgnąć po książkę Flanagana „Pragnienie”. Nagle, nie wiadomo dlaczego poczułam, że MUSZĘ znaleźć się w dusznej, parnej Alabamie, że właśnie w tej chwili, w tym momencie muszę przenieść się do południowych Stanów Zjednoczonych, gdzie noce są długie i ciepłe, a każdy dzień jest podobny do poprzedniego.

Miasteczko Wshistle Stop, niewielka miejscowość w której na pierwszy rzut oka nic się nie dzieje, a jednak. W tym zwyczajnym miejscu, tak typowym dla lat 30. XX wieku mieszają się kultury i kolory skóry. Alabama to jeden z tych punktów na mapie Ameryki Północnej, w którym podziały na tle rasowym są najmocniej odczuwalne, a mimo to właśnie tutaj biali i kolorowi żyją ze sobą w pełnej harmonii.

Ruth i Idgie – dwie młode kobiety które połączyło wyjątkowe uczucie – postanawiają uruchomić kawiarnię i jak postanowiły tak zrobiły. Od tej chwili Whistle Stop Cafe staje się centrum spotkań mieszkańców miasteczka, którzy tłumnie zjawiają się tu na porcję smażonych zielonych pomidorów, wybornej pieczeni i mrożoną herbatę.

Książka Flagg jest wyjątkowa, ale dlaczego? Być może dlatego, że autorce naprawdę udaje się przenieść czytelnika do Alabamy. Czytając historię przedstawioną w „Smażonych zielonych pomidorach” czułam powiew gorącego wiatru na twarzy, wyczuwałam w powietrzu zapach wilgotnej trawy, ocierałam strużki potu z czoła kiedy ostre promienie słoneczne łaskotały mnie po skórze. To wielka sztuka, przedstawić czytelnikowi miejsce akcji w taki sposób, żeby poczuł się on jego integralną częścią. Flagg to się udało.

Oprócz tego powieść ta jest przepełniona uczuciami i emocjami. Miłość, zazdrość, namiętność, smutek, żal i nienawiść – tak wiele dostajemy na tak niewielkiej ilości stron, ale oprócz tych jakże ważnych i silnych uczuć dostajemy tu również to, czego w dzisiejszych czasach tak bardzo brakuje.

Dzięki opowieści snutej przez Ninny Threadgood, narratorce i mieszkance małego miasteczka w którym rozgrywa się akcja książki, przenosimy się do czasów kiedy ludzie byli dla siebie najzwyczajniej życzliwi. Lądujemy w świecie w którym sąsiedzi służą sobie pomocą i dobrym słowem, gdzie każdy obywatel miasteczka może czuć się bezpiecznie, gdzie nikomu nie grozi nic złego. Tutaj nie ma zawiści, rywalizacji i zazdrości, tu każdy może liczyć na ciepłe słowo, otuchę i kawałek ciasta domowej roboty.

Mieszkańcy Whistle Stop to prości ludzie, dla których sensem życia jest praca, dom i rodzina. To osoby, które być może wydają się nieciekawe, takie zwyczajne, ale przecież w każdym tkwi pewna tajemnica. Wystarczy uzbroić się w cierpliwość i uważnie słuchać, aby odkryć ta skrywaną przez bohaterów powieści Flagg.

W „Smażonych zielonych pomidorach” nie ma nagłych zwrotów akcji, na próżno szukać tu dynamiki i niespodziewanych wydarzeń. To opowieść snuta w niespieszny, pełen uroku sposób. Nieszczęścia które spadają na postaci w książce, to te nieszczęścia, które każdy z nas spotyka w swoim codziennym życiu – śmierć ukochanej osoby, odejście człowieka z którym spędziło się całe życie, przyjście na świat niepełnosprawnego dziecka, wypadek drogowy. Nic nadzwyczajnego, życie usłane jest tego typu wydarzeniami, a jednak kiedy czyta się o nich w tej magicznej książce, robią one wrażenie.

Powieść Fanny Flagg zachwyca rzeszę czytelników od 30 lat i głęboko wierzę w to, że będzie to robić przez drugie tyle.

To historia pełna mądrości, ciepła i uroku. Uniwersalna, ponadczasowa książka, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Autorka stworzyła coś wyjątkowego, sprawiając, że czytelnik nie będzie w stanie zapomnieć na długo świata w którym się znalazł. Wyjątkowość tej książki polega chyba właśnie na tym, że mówi o rzeczach najprostszych, a jednocześnie najważniejszych.

W dzisiejszych czasach, czasach przepełnionych efektami specjalnymi, fajerwerkami, sztucznymi paznokciami, włosami, piersiami i uśmiechami cudowną odskocznia okazuję się lektura czegoś, co sprowadza nas na ziemię i przywraca wiarę w ludzi.

„Smażone zielone pomidory”  – lektura obowiązkowa!

 

Aga
Witaj! Mam na imię Agnieszka, z zawodu jestem pielęgniarką, a moją największą pasją w życiu są książki. Jestem w stanie zakochać się w każdym gatunku literackim, dlatego też nie mam ulubionego nurtu, czytam dużo, dla przyjemności i z wielką radością. Na blogu przedstawiam Ci subiektywne spojrzenie na poszczególne tytuły, licząc na Twoje zainteresowanie i ciekawą dyskusję. Pozdrawiam!
  • Aleksandra Załęska

    Uwielbiam tą książkę 🙂 Czytałam ją…. bardzo dużo razy 🙂 Jak już nie mam co czytać sięgam właśnie po tę książkę 🙂 I choć już teraz nie czytam jej od deski do deski, to zawsze odkryje na nowo jakiś fragment, który zostaje w mojej głowie na długo.

  • Elwira Zbadyńska

    Wielokrotnie o niej słyszałam i widziałam film, ale książka jeszcze nie wpadła w moje ręce. Muszę nadrobić!

  • Swego czasu mój ulubiony film, czas sięgnąć po książkę.

  • Może kiedyś znajdę czas i sięgnę 🙂

  • Klaudia Kałążna

    Czytając ten artykuł poczułam ciepło Alabamy i zapach ciasta:) Na mojej liście: kiedyś NA PEWNO przeczytam 🙂