„Wielki Marynarz” Catherine Poulain

„[Catherine Pouline] Pierwszą wersję książki napisała 30 lat temu, żaden z wydawców francuskich nie był jednak zainteresowany publikacją. Po latach, pod wpływem spotkania z pisarką Anne Vallaeys, napisała drugą wersję. Ta okazała się wielkim sukcesem.” Dlaczego nikt nie chciał jej wydać? Ja Wam powiem. Zapraszam na recenzję inną niż inne. Moja rozmowa z Matyldą Serestą, właścicielką bloga Mniej Niż 0 Mini Recenzje

Wszystko zaczęło się od tego, że przyznałam się że jestem dziwadłem które często lubi najpierw obejrzeć film, a potem dopiero przeczytać książkę. Rozmowa potoczyła się gładko, oto ona:

Aga: Ja jestem dziwadłem które często lubi najpierw obejrzeć film, a potem przeczytać książkę.

Matylda: To podstawowy grzech!!!

Aga: W takim razie pójdę do piekła

Matylda: Nie ciesz się tak – trafisz do piekła czytelniczego, a tam same… Ferdydurke i inne dziwactwa z działu: Co autor miał na myśli?

Aga: W takim razie natrafię tam też na „Wielkiego marynarza” i może w czeluściach piekielnych pojmę o co chodziło autorce i jej bohaterce.

I tutaj zaczyna się właściwa część dotycząca „Wielkiego marynarza”. Zanim do tego przejdziemy, przyznajcie się – najpierw film czy książka?

Aga Wiesz, że tego nikt nie chciał na początku wydać? I ja to rozumiem! Do mnie ta książka nie przemawia i mimo wszystko nadal nie rozumiem postępowania głównej bohaterki, tym bardziej, że jest ono oparte na prawdziwych wydarzeniach

Matylda: Nie widzisz? Dziewczyna się nudziła i już – nie ma niczego więcej:)

Aga: Zaczynam rozumieć o co chodzi w tej książce. To historia dziewczyny, która była tak znudzona życiem we Francji, że z tych nudów postanawia zrobić kilka głupot. I tu jest pies pogrzebany! Ja się doszukiwałam w niej czegoś głębszego, zupełnie niepotrzebnie.

Matylda: Ja myślałam, że kogoś zabiła 😉
Aga:  Ja myślałam, że ją zgwałcono. Ta jej niechęć do mężczyzn…
Matylda: Niechęć do mężczyzn? Toż ona wlazła w samo gniazdo facetów. Kolejny
krok na przekór sobie z pewnością 🙂
Aga:  Wlazła! Czego tez nie do końca rozumiem. Wlazła, ale bez przerwy ostentacyjnie dawała do zrozumienia wszystkim dookoła, że ona faceta nie chce, nie potrzebuje, za mąż nie wyjdzie, ona jedzie na Point Barrow się zabić … błagam…
Matylda: Ona tam chciała tylko lody zjeść albo popcorn, a Ty zaraz – zabić się!
Aga: No widzisz??? Ja znowu doszukuję się tu czegoś głębszego, a to tylko historia o nie do końca normalnej lasce, która postanowiła pojechać na Alaskę na popcorn i lody.  I to jej ładowanie się w związek ze śmierdzącym marynarzem, który oprócz tego, że nie ma pieniędzy, dachu nad głową, pracy ani godności, to ma jedną najważniejszą rzeczproblem z alkoholem. Naprawdę, na miejscu autorki pisałabym to pod pseudonimem, bo to wstyd się przyznać, że spisała to na podstawie własnych doświadczeń 
Matylda:  I niby nie podpasowała Ci ta historia – a ile emocji:)
Aga: Z takimi emocjami
Zdjęcie użytkownika Ebook Book.
Książki nie polecam.
Aga
Witaj! Mam na imię Agnieszka, z zawodu jestem pielęgniarką, a moją największą pasją w życiu są książki. Jestem w stanie zakochać się w każdym gatunku literackim, dlatego też nie mam ulubionego nurtu, czytam dużo, dla przyjemności i z wielką radością. Na blogu przedstawiam Ci subiektywne spojrzenie na poszczególne tytuły, licząc na Twoje zainteresowanie i ciekawą dyskusję. Pozdrawiam!
  • Przez końcowy obrazek parsknęłam śmiechem! <3

  • Holly Golightly

    No to mnie bardzo zachęciłas😁