„Władca pierścieni. Drużyna pierścienia” J.R.R. Tolkien

Każdy zna „Władcę pierścieni”, jestem o tym przekonana. Jeśli nie w wersji książkowej, to na 100 % w wersji filmowej. Po co więc w ogóle o niej pisać? Po co tworzyć kolejny tekst o czymś o czym napisano już chyba wszystko co się dało?

Teraz już oficjalnie mamy jesień więc nastał idealny czas na takie lektury jakimi są  „Władca pierścieni” czy „Harry Potter”. Zdecydowałam się na pierwszy tytuł, ponieważ ostatni raz w rękach miałam go jakieś 16 lat temu, kiedy miałam (dwa) naście lat i to było zdecydowanie za wcześnie na tego typu lekturę.

Oficjalnie mogłam powiedzieć, że czytałam książkę Tolkiena choć mówiąc to czułam ukłucie w sercu. Bo niby czytałam, ale nie pamiętałam z niej absolutnie NIC.

Ekranizację w reżyserii Jacksona znam oczywiście na pamięć, oglądam ją przynajmniej raz w roku, ale chciałam się przekonać ile z książki, a ile z umysłu reżysera pojawiło się w filmie.

Historia jest Wam zapewne dobrze znana, nie ma więc sensu żebym przytaczała ją tutaj ze szczegółami  nakreślę więc tylko zarys. Mamy tutaj drużynę, w której skład wchodzi dwóch ludzi, elf, krasnolud, czarodziej i trzech hobbitów. Jeden z hobbitów (Frodo) ma na szyi zawieszony tytułowy pierścień, który to ciąży mu bardzo i źle mu z nim, ale został wyznaczony na tego, który ma donieść ten skarb z piekła rodem do czeluści Mordoru i tam go zniszczyć.

Myślę, że tyle względem nakreślania.

Zadajmy sobie kilka podstawowych pytań:

  • Czy książka jest genialna? 

Jest. Pod jakim względem? Pod każdym. Usiądźcie na chwilę w spokoju i zastanówcie się czy bylibyście w stanie stworzyć na podstawie mitów i legend, świat tak rozbudowany i tak dopracowany w każdym szczególe jak udało się to Tolkienowi? Nie sądzę. Wykreowanie całej rzeczywistości, łącznie z napisaniem historii poprzedzających wydarzenia we „Władcy pierścieni”, rozrysowanie drzew genealogicznych bohaterów, stworzenie postaci do tej pory nieistniejących w literaturze (orkowie), języka, miejsc, zwyczajów… To fenomen! Wyobraźnia Tolkiena nie znała granic i nie sposób nie uznać go za geniusza. Bo tylko w umyśle geniusza mogła powstać mitologia Śródziemia.

  • Czy obejrzenie filmu przed przeczytaniem lektury to błąd? 

Jak kto lubi. Ja robię to często, oglądam film, a dopiero w drugiej kolejności biorę się za książkę (proszę mnie nie bić! ). W przypadku „Władcy pierścieni” nie wyobrażam sobie innej kolejności. Dlaczego? Ponieważ mimo iż czytam dużo czasami mam wrażenie, że moja wyobraźnia szwankuje. Są takie rzeczy, które ciężko mi sobie wyobrazić i zazwyczaj dzieje się tak właśnie w przypadku światów fantastycznych. Druga kwestia jest taka, że mam wrażenie że Tolkien ciut zbyt ogólnikowo potraktował niektóre elementy opowieści, przez co trudno było je sobie zwizualizować. Tutaj właśnie pomocą okazał się film. Przykładem niech będzie Rivendell – siedziba elfów. Opis w książce – może być, ale gdyby nie film czułabym ogromny niedosyt.

  • Czy film w reżyserii Jacksona jest dobrą ekranizacją? 

Bezsprzecznie jest jedną z najlepszych ekranizacji jakie powstały i to w moim przekonaniu nie podlega dyskusji. Świat przestawiony w książce został fenomenalnie przeniesiony na duży ekran. Z pełną dbałością o zachowanie szczegółów, bez przeinaczania, bez zbędnego upiększania. To jest prawdziwa ekranizacja, nie film inspirowany książką. W moim przekonaniu mamy tu przypadek kiedy geniusz wziął na warsztat pracę innego geniusza i powstało kino, które przejdzie do historii tak jak książkowy pierwowzór. Jestem przekonana, że Wasze dzieci, a nawet Wasze wnuki będą się zachwycać tym filmem. Jackson zrealizował myśl Tolkiena z wielkim szacunkiem i dbałością i wierzę w to, że gdyby pisarz mógł być świadkiem powstawania filmu czułby dumę i byłby zachwycony.

  • Czy warto w ogóle czytać książkę, skoro film pokazuje wszystko co w niej jest z taką dokładnością?

Wiem, że niektórym z Was nie mieści się w głowie pytanie zaczynające się od słów „Czy warto czytać książkę” uwierzcie jednak, że ono pojawia się w umysłach ludzkich, nawet w moim. Przeczytanie książki po obejrzeniu filmu jest pewnego rodzaju uzupełnieniem. Jeśli chcecie sprawdzić jak to jest w oryginale, przekonać się jak wygląda Śródziemie w pierwowzorze to oczywiście sięgnijcie po książkę. To doskonała lektura na długie jesienne wieczory, czyta się ją szybko i sprawia ona wiele radości. No i po przeczytaniu możecie natychmiast odpalić film i przedłużyć sobie chwilę przyjemności. Szczególnie polecam Wam wydania tłumaczone przez Skibniewską w której Bilbo Baggins jest Bilbo Bagginsem, Shire to Shire, Aragorn jest Obieżyświatem. Unikajcie jak ognia tłumaczenia Łozińskiego, który z Bagginsa zrobił Bagosza, z Obieżyświata Łazika (sic!) , a z Shire’u Włości.

UWAGA SPOILER!

Jeśli jakimś cudem nie widziałeś jeszcze filmu „Władca pierścieni” i nie czytałeś książki to omiń proszę ta część wpisu, bo pojawi się tutaj spoiler jednej z najważniejszych scen, mającej wpływ na wszystkie późniejsze losy bohaterów.

Kiedy pisałam, że Peter Jackson z wielką dbałością i szacunkiem podszedł do przeniesienia mitologii Śródziemia na wielki ekran w głowie miałam między innymi tą scenę. To niby drobnostka, niby nic takiego, a jednak. „Run you fools!” – te słowa zostały przeniesione z książki do filmu, dokładnie tak jak wypowiedział je Gandalf.

Wyjątkowa scena

 

Aga
Witaj! Mam na imię Agnieszka, z zawodu jestem pielęgniarką, a moją największą pasją w życiu są książki. Jestem w stanie zakochać się w każdym gatunku literackim, dlatego też nie mam ulubionego nurtu, czytam dużo, dla przyjemności i z wielką radością. Na blogu przedstawiam Ci subiektywne spojrzenie na poszczególne tytuły, licząc na Twoje zainteresowanie i ciekawą dyskusję. Pozdrawiam!
  • Ewa Szumowska

    super ksiazki

  • Karolina Jusińska

    uwielbiam Władce Pierscieni, czytalam niemal wszystkie publikacje napisane przez Tolkiena. Byłąm wtedy licealistka, czytalam po kilka razy.Teraz ta literatura jest jest juz dla mnie za dziecinna, ale ksiazki trzymama jak relikwie w swojej domowej biblioteczce

    • Warto mieć „Władcę pierścieni” w swojej biblioteczce, nawet jeśli już się po niego nie sięga 🙂 Ja mimo iż mam ta książkę na czytniku, musiałam kupić również wersję papierową, żeby była. LOTR nie wydaje mi się dziecinny, biorąc pod uwagę ilość scen bitewnych i dosyć przerażających postaci, natomiast nie przepadam za „Hobbitem” bo właśnie on jest dla mnie zbyt dziecinny 🙂

  • Anna Przybyło

    Znam, czytałam, oglądałam, ale twoja recenzja rzuciła nowe światło na to dzieło 😊

  • A ja z chęcią przeczytalabym książkę Twin Peaks. Bo Lyncha też uważam za geniusza 🙂 Tyle, że jako całą opowieść, a nie obecną wersję książki. Miałaś już z nią doczynienia? 🙂

    • Wiele lat temu oglądałam miasteczko Twin Peaks niestety, dziś już nic pamiętam z tego serialu. Książka nigdy mnie nie zainteresowała, ale dla fanów Lyncha to na pewno ciekawe doświadczenie 🙂

  • Petite Polonaise

    Uwielbiam! Zawsze do niej wracam, kiedy dopada mnie jesienne choróbsko 😉

  • Klimatyczne zaczytanie, akurat na długie jesienne wieczory, kiedy aura za oknem nie sprzyja spacerom. 🙂

  • Przyznam się, że książki nie czytałam a chyba wczoraj w tv leciała ostatnia część i wkręciłam się 🙂
    Teraz nabrałam ochoty na książkę 🙂

  • No przekonałaś mnie totalnie! 😀 Dokładnie to pytanie sobie ciągle zadawałam… czy warto jeszcze czytać książkę, skoro całą historię znam na pamięć i nic nie będzie dla mnie zaskoczeniem? Idę za Twoją radą i dorzucam trylogię do stosiku na najbliższe tygodnie! Dziś miałam zamiar zrobić sobie maraton filmowy, więc akurat „na świeżo” uzupełnię sobie obraz. <3

    P.S. Ten fragment z "run.." zawsze łamie mi serce, za każdym razem na nowo. Ten rozdzierający ciszę krzyk Froda… ;(

  • fajnie, że zamiast tradycyjnej recenzji Twój post ma formę pytań i odpowiedzi. zgadzam się z każdym słowem, Władca Pierścieni to arcydzieło 😀 pozdrawiam 🙂

  • Baaardzo lubię Tolkienowskie klimaty 🙂 Komplet Władca Pierścieni + Hobbit stoją sobie grzecznie na półce i przypominają mi te fantastyczne godziny, które spędziłam na lekturze 🙂

  • Ja postanowiłam nie oglądać „Władcy Pierścieni” zanim nie przeczytam książki, i udało mi się do tej pory 🙂 Teraz mam już za sobą pierwszą część tego i tego. Po obejrzeniu filmu jestem trochę rozczarowana Frodem, niewiele mówi i chodzi z taką trochę miną pt. „kazali mi tu być” 😀

    Co do wspomnianej na końcu sceny, Gandalf w książce krzyczy „Fly, you fools!”. Ponoć w kinowej wersji było „Run”, ale przywrócili oryginalny tekst w wersji na DVD 🙂

  • Tak, tak, tak i jeszcze raz tak! Uwielbiam „Władcę Pierścieni” i w wersji filmowej, i w wersji książkowej, choć wciąż nie przeczytałam ostatniej części. Tolkien stworzył genialny świat do którego chce się wracać. W tym przypadku częściej oglądam filmy niż sięgam po książki, ale to dlatego, że chyba nigdy te wszystkie sceny mi się nie znudzą. Właśnie tak samo mam z Harrym Potterem 🙂